• facebook
  • rss
  • Tąpnięcia (nie)kontrolowane

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:00

    Nawet rodziny górników nie zawsze zdają sobie sprawę, z jakim potężnym żywiołem na co dzień stykają się ich mężowie i ojcowie.

    Tydzień przed Wielkanocą na kilkanaście godzin mieszkańcy Zagłębia Miedziowego wstrzymali oddech. W kopalni „Rudna” doszło wówczas do tąpnięcia górotworu, wskutek czego 19 górników zostało uwięzionych w korytarzach kilkaset metrów pod ziemią. Na szczęście dzięki sprawnej akcji ratunkowej udało się ich wszystkich ewakuować, praktycznie bez uszczerbku na zdrowiu.

    Wraz z tym wydarzeniem w mediach pojawiły się zwroty o „tąpnięciu” i to w dodatku „samoistnym”, o naprężeniach górotworu czy innych niebezpieczeństwach związanych z pracą na głębokościach. Warto zdawać sobie sprawę, że drążenie dziesiątek i setek korytarzy w skałach musiało prędzej czy później przynieść odpowiedź górotworu. Eksploatacja górnicza narusza bowiem pierwotną równowagę ściśniętych skał. Każda z nich, wbrew pozorom, posiada swoją sprężystość. Gdy górnicy usuną część skał, te, które pozostają, ulegają różnego rodzaju naprężeniom i przenoszą napięcia. Od czasu do czasu ta skumulowana energia zostaje uwolniona w którymś miejscu chodnika kopalni. W ten sposób w kopalni „Rudna” doszło do tąpnięcia o największej dotychczas sile w historii polskiego górnictwa. Spowodował on poruszenie ziemi, które osiagnęło 4,7 stopni w skali Richtera.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół