• facebook
  • rss
  • Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 10/2013

    dodane 07.03.2013 00:00

    Były apele poległych, uroczystość odsłonięcia tablicy, manifestacje i prelekcje. Zaangażowały się różne środowiska i ludzie w różnym wieku. 1 marca okazało się, że nasz patriotyzm nie jest pustym sloganem.

    Po wojnie Dolny Śląsk nie był, jak inne rejony naszego kraju, areną walk partyzanckich żołnierzy wyklętych z aparatem komunistycznym. Choć, jak przyznaje dr Robert Klementowski z wrocławskiego IPN, na terenie dzisiejszej diecezji legnickiej działały w 1945 r. co najmniej dwa zakonspirowane oddziały partyzantki antykomunistycznej – „Ostoja” i „Jedwabiński”, operujące na terenie Lwówka Śl. i Złotoryi.

    – Jednak głównie był to teren działania struktur kadrowych, których zadaniem nie było prowadzenie działalności zbrojnej – podkreśla dr Robert Klementowski. Historyk był gościem spotkań w Legnicy i Lubaniu, gdzie przedstawił referaty o ogólnej sytuacji opozycji antykomunistycznej na terenie Dolnego Śląska. To właśnie w Legnickiej Bibliotece Publicznej najwcześniej, bo już 28 lutego, zainaugurowano uroczystości poświęcone pamięci o żołnierzach wyklętych, nazywanych także „spóźnionymi bohaterami”. Jednak najwięcej z nich miało miejsce 1 marca. W tym dniu w Lubaniu odsłonięto tablicę pamiątkową, przypominającą o aresztowaniu ppłk. Anatola Sawickiego, ostatniego komendanta Lwowskiej Polski Podziemnej, przeniesionej po wojnie do Lubania. W uroczystościach uczestniczyli m. in. wnuk i wnuczka ppłk. Sawickiego, samorządowcy, kapłani i harcerze. W Legnicy środowiska prawicowe zorganizowały manifestację. Miejsce wybrano nieprzypadkowo, był nim tzw. pomnik wdzięczności żołnierzom Armii Czerwonej.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół