• facebook
  • rss
  • Triduum aktów miłosierdzia

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 10/2013

    dodane 07.03.2013 00:00

    – Nie, nie jest trudno. Sama wybrałam sobie tę godzinę na modlitwę – skromnie mówi pani Zofia z Lubina. Ale z boku wygląda to jak ciche bohaterstwo.

    Za dwa tygodnie ulicami Legnicy przejdzie zapewne kilka tysięcy osób w Marszu dla Życia i Rodziny. Może będzie ich tysiąc, a może trzy. Ale to wcale nie jest ważne ile. – Ostatnio uświadomiłem sobie, że wszystkie manifestacje są generalnie próbą wywarcia jakiegoś nacisku, wywalczenia czy też żądania jakichś praw lub przywilejów społecznych, mniej lub bardziej sprawiedliwych. Nasza manifestacja miłości i miłosierdzia rządzi się innymi prawami. My nie chcemy i nie żądamy niczego od nikogo! Wręcz przeciwnie. To my, uczestnicy marszu i akcji jego poprzedzających, dajemy innym siebie, swój czas, zapał, pieniądze, modlitwę. Czas przygotowań do marszu jest czasem wielkiego obdarowywania. Marsz jest zaś ostateczną formą tego miłosierdzia i tej naszej miłości do potrzebujących. Te 40 dni Wielkiego Postu to czas drobnych, ale niezwykle ważnych aktów miłosierdzia. Ot, chociażby możliwość wsparcia chrześcijan w Betlejem poprzez zakup różańców, które sami zrobili – tłumaczy ks. Janusz Wilk z komitetu organizacyjnego Marszu dla Życia i Rodziny.

    Zwalczone lenistwo

    Tych aktów było i jest sporo. A zostały jeszcze dwa tygodnie, aby podjąć rękawice i zwalczyć w sobie lenistwo. Tak uważa ks. Janusz Wilk, opisując inicjatywę „40 dni dla życia”, czyli nieustannej krucjaty modlitewnej w intencji nienarodzonych i ich matek. W ubiegłym roku modlitwa była prowadzona w namiocie ustawionym przed legnicką katedrą. W samej księdze, w której można było zapisać swoje dane, znalazło się aż 6 tys. wpisów. W tym roku inicjatywa jest bardziej wirtualna, lecz na pewno nie gorsza. Do godzinnej modlitwy o wybranej porze doby zapisało się dużo ponad 200 osób. – To fakt, osób jest mniej niż przed rokiem, lecz nie oznacza, że modlą się tyko te osoby. Zwróciłbym bardziej uwagę na lenistwo, które pokonały osoby zapisane w tym roku. Dokonały jakiegoś wysiłku odszukując numeru telefonu, dzwoniąc do nas, a teraz odkładając w ciągu dnia wszystkie zajęcia na bok, aby przez godzinę modlić się za nienarodzonych – zaznacza ks. Janusz Wilk. Jedną z takich osób jest pani Zofia z Lubina, która jednak nie czuje się bohaterką. Swoją modlitwę rozpocznie o pierwszej w nocy. – Sama sobie wybrałam tę godzinę – skromnie mówi pani Zofia. Przez cały Wielki Post, noc w noc, będzie się przez godzinę modlić w swoim lubińskim mieszkaniu. Takich osób modlących się o stałej porze jest więcej. Informacja o akcja dotarła m.in. do Hanoweru, Birmingham, Olsztyna czy Warszawy. W cykliczną modlitwę włączyły się też większe grupy np. każdego dnia o godzinie 15 siostry Benedyktynki Samarytanki Krzyża Chrystusowego z Parchowa na Kaszubach modlą się z wychowankami. W kalendarzu organizatorów znalazł się też m.in. Franciszkański Zakon Świeckich, Maryjna Wspólnota Modlitewna i Apostolstwo Modlitwy.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół