• facebook
  • rss
  • Królewscy finansiści

    dodane 28.02.2013 00:00

    O chciwych bankierach i biblijnej dziesięcinie z Teresą i Tomaszem Birutami z Domowego Kościoła, absolwentami pierwszego w diecezji kursu finansowego Crowna, rozmawia Roman Tomczak.

    Roman Tomczak: Biblia rzeczywiście radzi, jak mamy postępować z naszymi pieniędzmi?

    Tomasz Birut: – Jeśliby podejść do tego statystycznie, to okazuje się, że Biblia więcej razy mówi, jak sobie radzić z finansami, niż o tym, jak osiągnąć zbawienie.

    To dlaczego ludzie tak długo nie korzystali z tego „podręcznika chrześcijańskiej ekonomii”?

    Tomasz Birut: – Crown w Polsce pojawił się stosunkowo późno – pięć lat temu. Ale pierwsze kursy edukacji finansowej Crown odbywały się w USA już w latach 30. ub. wieku.

    Wyjaśnijmy, co to takiego ta edukacja Crown?

    Tomasz Birut: – Słowo crown w języku angielskim oznacza koronę. My to tłumaczymy tak, że jest to „zarządzanie Królewskimi finansami”. Bo przecież wszystko, co posiadamy, mamy od Boga, naszego Króla. Dlatego uczestnicy kursu uroczystym gestem dobrowolnie oddają Panu Bogu wszystko, co mają. To tzw. akt przeniesienia. Dopiero po nim jesteśmy gotowi na inne myślenie o finansach. My mówimy teraz, że jeździmy służbowym samochodem i dzwonimy ze służbowych komórek. Bo przecież nie są nasze, tylko dane przez Boga.

    Misją Crowna jest to, aby ludzie poznali Boże zasady zarządzania finansami. Ideałem byłoby, gdyby w każdej parafii były osoby, które uczą tych zasad i postępują według nich. Podręcznikiem dla adeptów Crowna jest tylko Biblia?

    Tomasz Birut: – Pismo Święte jest tym najważniejszym. Oprócz tego jest wiele wydawnictw propagujących cele i zadania chrześcijańskiej edukacji finansowej, ze znanymi przecież „Twoje pieniądze się liczą”, od której kursanci zaczynają lekturę, czy „Biblia i biznes”. Każdy uczestnik kursu otrzymuje „Podręcznik uczestnika” i „Zeszyt zastosowań praktycznych”. Bo w kursach powinni uczestniczyć oboje małżonkowie.

    Państwo byli w grupie, która ukończyła pierwszy taki kurs w naszej diecezji. Kto i dlaczego potrzebuje chrześcijańskiej edukacji finansowej?

    Teresa Birut: – Najczęściej są to osoby, które mają kłopoty z własnymi finansami. My pokazujemy, że sam Bóg daje nam narzędzia do radzenia sobie w trudnych finansowo sytuacjach. Na przykład jak ułożyć budżet domowy, jak spłacać kredyty?

    Teresa Birut: – Człowiek zadłużony jest człowiekiem zniewolonym. Nad nim nie jest Pan Bóg, tylko bankier. Kurs uczy m.in. rozważenia w sercu, czy mogę sobie pozwolić na jakiś większy zakup, czy jeszcze nie. Czy jest to konieczność, czy tylko zachcianka. Studiujemy fragmenty Pisma Świętego, znajdując te nawiązujące do poszczególnych lekcji, np. fragment przydatny w rozmowach o zaciąganiu długu brzmi: „Ubogimi kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik”. Przypomina, że jeśli zdecydujemy się na kredyt, tracimy wolność. A skoro symbolicznym aktem przeniesienia własności oddaliśmy Panu Bogu nasze dobra materialne – samochód, dom – i jesteśmy tylko zarządcami Bożego majątku, to winniśmy dbać o powierzone nam dobro. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile posiadamy, bo najzwyczajniej nie potrafimy tym zarządzać. A zasada jest prosta: ile masz dochodu, tyle możesz wydać. Więcej nie, bo się zadłużasz i tracisz wolność.

    Tomasz Birut: – Nie po to Chrystus nas wyzwolił, żebyśmy popadali w niewolę. A dług, w rozumieniu Pisma Świętego, jest ewidentną niewolą. Poza tym kurs uczy także, że 20 procent dochodów powinniśmy co miesiąc odkładać jako oszczędności. Dopiero to, co zostanie, dzielimy na wydatki konieczne i przyjemności. Jeśli ktoś ma oszczędności, nie musi prosić banku o kredyt. Są jednak sytuacje, kiedy nie mamy wyjścia – musimy prosić o pożyczkę.

    Tomasz Birut: – Oczywiście, że są. Ale od tego mamy rodzinę, od tego mamy współbraci w wierze, żeby sobie pomagać. Kurs Crowna to właśnie zmiana mentalności. To także odtrutka na reklamy wmawiające nam, że musimy „podarować sobie odrobinę luksusu”. Oczywiście luksusu na raty.

    Na czym polega taki kurs?

    Teresa Birut: – Zaplanowanych jest dziesięć spotkań, każde poświęcone innej kwestii. Mówimy m.in. o długach, pracy, dawaniu, inwestycjach, a nawet testamentach. Te spotkania otwierają oczy na to, co Pismo Święte mówi na ten temat.

    Czego nowego można dowiedzieć się o dawaniu pieniędzy?

    Teresa Birut: – To normalne, że nasze potrzeby rosną i ciągle nam nie wystarcza na ich zaspokojenie. Ale gdy policzymy, ile mamy, okaże się, że jest tego bardzo dużo, a będziemy mieć jeszcze więcej, kiedy zaczniemy dawać i dzielić się z ubogimi. Przed kursem nie zdawałam sobie sprawy, że Stary Testament mówi o czymś takim jak dziesięcina. Oddawanie dziesiątej części dochodów na ewangelizację, na cele Boże, jest bardzo ważne w Crownie. Gdyby każdy katolik oddał dziesięcinę na cele Boże, nie byłoby kłopotu np. ze zbudowaniem w Polsce katolickiej telewizji. Przypomina mi się anegdota o rodzicach, którzy narzekali na księdza, bo na Mszy św. powiedział słabe kazanie, i na organistę, bo fałszował. Na to ich dziecko mówi: „A co wy byście chcieli za te dwa złote rzucone na tacę?”. Najczęściej, proszę mi wierzyć, bo znam te przykłady z autopsji, ofiarowana dziesięcina zwracała się później w postaci niespodziewanych wpływów.

    Pierwszy w diecezji kurs Crowna, którego są Państwo absolwentami, zakończył się w październiku. W tej chwili trwają dwa kolejne. Coraz więcej osób chciałoby poznać zasady chrześcijańskiego zarządzania swoim majątkiem. Co jeszcze mogą uzyskać, decydując się na udział w kursie?

    Tomasz Birut: – Doświadczenia liderów prowadzących kursy Crowna wskazują, że u uczestników kursu zauważalne jest nie tylko polepszenie sytuacji finansowej. Dostrzegalna jest też zmiana ich stosunku do wiary, buduje lub odbudowuje się jedność małżeńska. Poprawa następuje właściwie na każdej płaszczyźnie życia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół