• facebook
  • rss
  • To nie konkurs, to zabawa

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 04/2013

    dodane 24.01.2013 00:00

    Raz w roku w świetlicy wiejskiej spotykają się zespoły ludowe z całej okolicy. Ale nie po to, żeby ze sobą rywalizować. – My tutaj podtrzymujemy swoje przyjaźnie – mówi Teresa Cierlik z zespołu „Rząsinianki”.

    Mało kto wie, ale to właśnie tutaj, gdzieś pomiędzy Lwówkiem, Gryfowem i Lubaniem, najbujniej kwitnie życie, określane najogólniej mianem ludowego. Co roku do Rząsin zapraszane są do wspólnej karnawałowej zabawy zespoły z okolicy.

    – Tu nie ma twardych reguł rywalizacji konkursowych, choć każdy zespół chce zaprezentować swoje umiejętności jak najlepiej – zaznacza Teresa Cierlik. – To jest przyjacielska potańcówka, na której każdy czuje się uczestnikiem i gospodarzem.

    Zabawa zaczyna się co roku od zaprezentowania przez każdy zespół kilku swoich przebojów, są też konkursy – niespodzianki, a na koniec parkiet wiejskiej świetlicy zapełnia się parami tańczącymi w rytm ludowych przyśpiewek. W tym roku do Rząsin przyjechały cztery zespoły ludowe, piątym były gospodynie, czyli „Rząsinianki”.

    – Na ogół jest nas więcej, ale niektórzy uczestnicy się pochorowali – wyjaśnia Grażyna Chomentowska z „Rząsinianek”. Były więc zespoły z Milikowa i z Gościszowa w gminie Nowogrodziec, a z Gryfowa Śląskiego – „Sołtysowe Gryfinki” i „Gryfowianie”. Ta z pozoru niewiele znacząca zabawa wiejska ma co roku poważne zadanie: zacieśnia wspólnotę, której na imię tradycja.

    – Choć na ogół się znamy, te spotkania są dla nas bardzo ważne – uważa Grażyna Chomentowska – bo scalają nasze środowisko i nie pozwalają zapomnieć o tradycji naszych przodków. A tradycja ta jest na tym terenie bardzo bogata. Wszystko za sprawą pionierów, którzy po ostatniej wojnie przyjechali tu z różnych stron świata, przywożąc ze sobą charakterystyczne dla siebie zwyczaje.

    – To chyba dlatego nasz region to istne zagłębie zespołów ludowych, a każdy chce pochwalić się przed innymi swoimi zwyczajami – śmieje się Teresa Cierlik. Zespoły tego „zagłębia” jeżdżą ze swoim folklorem po całej Polsce i Europie. Chciałyby więcej, ale nie pozwalają na to ich szczupłe fundusze. Jednak stamtąd, gdzie już byli, z nagrodami wracają często. Z poczuciem zadowolenia – zawsze.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół