• facebook
  • rss
  • Żądają eksmisji byłego proboszcza

    Jędrzej Rams

    dodane 25.11.2012 22:34

    - Ile jeszcze będziemy czekać, aż kuria poradzi sobie z tym księdzem? - pytali wierni w Karpnikach. Na pytania odpowiadał ks. dr Tadeusz Dąbski reprezentujący ordynariusza diecezji legnickiej.

    W ub. tygodniu do Legnicy przyjechała grupa mieszkańców parafii pw. św. Jadwigi w Karpnikach. Przywieźli ze sobą petycję o przeniesienie ich parafii spod jurysdykcji biskupa legnickiego pod władzę arcybiskupa wrocławskiego.

    W tym, jak sami mówili, widzą szansę na szybkie i skuteczne rozwiązanie problemu byłego proboszcza ich parafii. Okupuje on miejscową plebanię i deklaruje, że nie ma zamiaru się z niej ruszać.

    Parafianie zagrozili, że dopóki biskup nie zajmie stanowiska i nie rozwiąże problemu, oni nie będą zbierali tacy podczas Mszy świętych. W ten sposób nie będzie z czego odprowadzać opłat parafialnych na rzecz kurii.

    W uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata w Karpnikach pojawił się ks. dr Tadeusz Dąbski, przedstawiciel biskupa legnickiego. W jego imieniu miał odpowiedzieć mieszkańcom tej miejscowości na szereg pytań oraz rozładować napięcie na linii mieszkańcy - Legnicka Kuria Biskupia.

    - Biskupowi od samego początku zależało i zależy na jak najlepszym rozwiązaniu tej sytuacji - deklarował ks. dr Dąbski. - Biskup swoje decyzje podejmuje kolegialnie. Poradził się więc swoich współpracowników i ocenił, że sytuacja wymaga odwołania ówczesnego proboszcza. Wy pytacie - kiedy kuria go zabierze? Zarzucacie, że kuria nic nie robi. A ja zaręczam, że kuria chce go zabrać! We wrześniu 2011 roku bp Stefan Cichy wydał dekret o odwołaniu ks. Marka z funkcji proboszcza i przeniesieniu go na inne miejsce posługi. Ksiądz miał jednak prawo odwołać się od tej decyzji do Kongregacji ds. Duchowieństwa w Watykanie. I to zrobił. Kongregacja uwzględniła jego skargę i zasugerowała biskupowi wycofanie decyzji. Przyczyną był błąd proceduralny przy wydawaniu dekretu. Biskup wydał więc drugi dekret. Tym razem zachował wszelkie możliwe procedury - wyjaśniał ks. dr Tadeusz Dębski.

    Ks. Marek Skolimowski, ówczesny proboszcz, zaskarżył również tę drugą decyzję do tej samej Kongregacji. Okazało się jednak, że tym razem to on popełnił błąd formalny. Ks. Skolimowski zaskarżył jednak werdykt Kongregacji do trybunału Roty Rzymskiej. Ten rozpatrywał już teraz nie tyle dekret biskupa, co samą decyzję kongregacji. Zdaniem sędziów trybunału ta dochowała wszelkich procedur. Kapłan nie odpuścił i złożył zażalenie do Watykanu również i na tę decyzję. Rozpatrzy ją Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Kiedy? W najbliższym możliwym czasie.

    Stanowisko mieszkańców Karpnik jest podyktowane troską o parafię i nowego proboszcza   Stanowisko mieszkańców Karpnik jest podyktowane troską o parafię i nowego proboszcza Jędrzej Rams/GN - Na ks. Marka Skolimowskiego została nałożona kara kościelna - suspensa. Nie mógł on sprawować więc swoje posługi kapłańskiej. Ks. Skolimowski odwołał się do Watykanu, bo miał do tego prawo, i kara została na czas rozpatrzenia zawieszona. Nie zdjęta, lecz zawieszona - podkreślał ks. Tadeusz Dąbski.

    W ubiegłym miesiącu sąd w Jeleniej Górze oddalił pozew obecnego proboszcza ks. Erwina Jaworskiego o eksmisję byłego proboszcza. Przyczyną były błędy formalne wniosku. Mieszkańcy Karpnik pytali przedstawiciela biskupa, czy kuria pomoże im złożyć jeszcze jeden taki wniosek, tym razem już poprawny.

    - Najpierw poczekajmy na uzasadnienie wyroku. Wówczas będziemy mądrzejsi - studził emocje mieszkańców ks. Dąbski.

    W czasie dyskusji wyszło na jaw wiele niedomówień, złych interpretacji działań kurii, negatywnych emocji a także rosnącego zaniepokojenie brakiem rozwiązania. Sprawa zmierza jednak do końca. Tak w sądach watykańskich jak i w sądach cywilnych w Polsce.

    Na decyzję o odwołaniu byłego proboszcza z pełnionej fuknij złożyło się wiele spraw. Najogólniej można powiedzieć o konflikcie ks. Marka z mieszkańcami Karpnik.

    Sprawa tak się zaogniła, że wieś podzieliła się na dwa obozy - popierający kapłana oraz żądający jego usunięcia. Próby mediacji ze strony biskupów oraz przedstawicieli Legnickiej Kurii Biskupiej nie przyniosły poprawy sytuacji. W pewnym momencie sytuacja stała się bardzo niebezpieczna, bo mieszańcy chcieli siłą wywlec byłego proboszcza z okupowanej plebani. Musiała interweniować policja.

    Od niedawna funkcję proboszcza sprawuje ks. Erwin Jaworski. Mieszka on w Mysłakowicach oddalonych o kilkanaście kilometrów od Karpnik.

    Problemem nadal pozostaje m.in. brak ksiąg parafialnych, które są nadal na okupowanej plebanii. Uprawomocniła się też decyzja nadzoru budowlanego o rozbiórce samowoli budowlanej na terenie posesji plebani. Nie można rozebrać samowoli, bo ks. Skolimowski blokuje wjazd na teren posesji. W przypadku niewykonania prawomocnej decyzji konsekwencje karne poniesie obecny zarządca parafii, którym jest… ks. Erwin Jaworski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Abc
      26.11.2012 15:45
      Co za roztropni parafianie, tacy nie zbieraja. W tej wsi pewnie matki dzieciom tez jesc nie daja, jak ich nie słuchają.
      Podstawą w Kościele jest posłuszeństwo nawet wobec złych przełożonych, a tu mamy bandę wieśniaków pouczającą Biskupa. Powinien całą wieś ekskomunikować. Może to nauczyło by ich pokory. A następnie można cierpliwie i pokornie prosić przełożonych a takie a nie inne decyzje. Wymuszanie czegokolwiek szantażem jest grzechem nieposłuszeństwa.
    • Szwajcar
      28.11.2012 20:50
      Wątpię, żeby ludzie, którzy pałają taką nienawiścią do byłego proboszcza, może niegodnego, ale jednak KAPŁANA, byli w stanie kiedykolwiek uszanować i docenić innego księdza, którego biskup do nich pośle. Trucizna nienawiści do księdza niestety wyrządza w ich sercach wielkie duchowe zło.
    • Sara
      01.12.2012 16:19
      Ten Kapłan jest bardzo dobrze uformowany. Problem leży w tym, że obecnie niektórzy, zwący siebie szumnie katolikami, chcą żeby Kościół był taki i postępował tak, jak oni sobie tego życzą. Patrzcie na pierwsze twarze ludzi polityki. Uczęszczają do Kościoła, ale chcą już pouczać księży jakie mają mówić kazania... Są za aborcją, in-vitro itp. Bardzo dziękuję za takich katolików. To przez takie postawy szerzy się grzech, i obłuda wśród mniejszych wspólnot. Ks. Marek jest kapłanem z powołania, który wymaga nie tylko od siebie, ale i od innych. A myśmy się tak nauczyli, że nam się wszystko należy bez żadnej pracy. Do księdza po zaświadczenie i ot bierzmowanie z głowy!(sic!) I takich mamy pożal się katolików. Nikt nikogo do Kościoła nie przymusza. Jak ktoś ma tylko udawać katolika to niech sobie odpuści. Takich mamy na pęczki. Lepiej niech nas będzie kilka procent, ale prawdziwych. Z Nauką Chrystusa się nie dyskutuje, albo ją przyjmujesz do swojego życia na serio, albo nie. Nie ma co udawać i się zwodzić wzajemnie. Ks. Marku dużo siły płynącej z darów Ducha Św. Do dziennikarza, autora tekstu: dziennikarstwo polega na prawdziwym przedstawianiu wydarzeń i obiektywizmie. Gdzie jest wypowiedź drugiej strony - czyli ks. Marka i parafian mających odmienne zdanie? Można było zadać sobie trochę trudu i wysłuchać też drugiej strony. Czyżby dziennikarstwo nastawione już było wyłącznie na szukanie sensacji?
    • 11jula
      02.12.2012 20:25
      Nie znam ks.Marka, przyjeżdżałam jedynie na Msze z egzorcystą. Ile one mi pomogły, ile rzeczy wyprostowały, to jedynie sam Pan Bóg wie. I za możliwość takiej łaski Bogu i ks.Markowi dziękuję.
      Szatan widocznie na tych Mszach za dużo dusz stracił i teraz mści się okrutnie, ale wszystkow rękach Boga
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół