• facebook
  • rss
  • Kultura musi promieniować

    dodane 22.11.2012 00:00

    O krzyżujących się nurtach, wybuchowej mieszance i muzycznych marzeniach, z ks. dr. Andrzejem Jarosiewiczem, kustoszem bazyliki mniejszej w Bolesławcu, rozmawia Roman Tomczak.

    Roman Tomczak: Od prawie dwóch miesięcy sanktuarium w Bolesławcu należy do grona tak znamienitych świątyń w kraju i na świecie, jak Fatima, Jasna Góra czy Licheń. Tak jak i one nosi miano bazyliki. To z pewnością wielkie wyróżnienie i wielki honor, ale i wielka odpowiedzialność.

    Ks. dr Andrzej Jarosiewicz: – Z całą pewnością. Trzeba pamiętać, że kiedy biskup miejsca wnioskuje do Stolicy Apostolskiej o nadanie tytułu bazyliki nowemu kościołowi, musimy sobie zadać pytanie, jakie ośrodki chce w ten sposób wyróżnić? A zatem nie chodzi tylko o ośrodki historyczne, które zapisały się znakomitą historią, czy architekturą. Chodzi o to, aby podkreślić takie środowiska katolickie, które w niełatwych nam współczesnych czasach, prezentują określony, wysoki poziom swojej duchowości, religijności, słowem: kultury chrześcijańskiej.

    Ten poziom kultury chrześcijańskiej nie pojawia się znikąd. Trzeba na niego zapracować. Skąd więc wzięły się powody, dla których ksiądz biskup wskazał właśnie świątynię w Bolesławcu jako kandydatkę do tytułu bazyliki?

    – Proszę zwrócić uwagę na tę mozaikę kulturową w Bolesławcu. To jest zjawisko niepowtarzalne w żadnym innym zakątku naszej diecezji, a może nawet kraju. Skrzyżowanie się tradycji religijnych wyniesione z rodzin kresowiackich z tradycjami religijnymi trzech narodów południowosłowiańskich, spowodowało wyjątkową sytuację. Bogactwa kultury wschodniej i południowej skrzyżowały się w Bolesławcu. Dlatego właśnie tu Kościół katolicki pełnił bardzo integrującą rolę. Choć mieszkańcy tych terenów pochodzili z różnych zakątków świata, wszyscy czuli się przecież jednym w tym Kościele. Pamiętam jedno ze spotkań z repatriantami z krajów bałkańskich, kiedy opowiadali, jak jadąc transportem, co jakiś czas otwierali na postojach wagony. Wtedy rozglądali się i pytali: co to za wioska, co to za miasto? Tu, w Bolesławcu, pierwszym pytaniem było: czy ten kościół jest czynny? Czy tam jest polski ksiądz katolicki? To jest bardzo dobry przykład na to, jak ważny w integracji jest fundament, który nazywamy wiarą, tradycją i wspólnym dziedzictwem kulturowym. To miało miejsce właśnie w Bolesławcu.

    A tutaj nie dość, że był polski ksiądz katolicki w czynnym kościele, to jeszcze były siostry adoratorki.

    – Wspólnota adoratorek przyjechała w tym samym czasie co inni repatrianci z krajów bałkańskich. I to też jest ciekawe, że właśnie w miejscu, gdzie przecięły się religijne i kulturowe prądy Kresowian i południowych Słowian, adoratorki ze swoim charyzmatem spełniły bardzo ważną rolę. Czasami ktoś zastanawia się, dlaczego one adorują Krew Chrystusa, a nie np. Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa? Na to pytanie odpowiedział w Bolesławcu ówczesny nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, ogłaszając patronat nad miastem św. Marii de Mattias, założycielki adoratorek. Przypomniał, że ta święta wychowała się w ogromnej biedzie, która wymuszała na mieszkańcach antyludzkie postawy. Nie raz jeden patrzyła, jak przelewana była niewinna krew ludzka. Stąd w jej sercu zrodził się zamysł powołania zgromadzenia, które będzie pielęgnowało kult duchowości odkupieńczej Krwi Chrystusa. Tej Krwi, która nas wszystkich odkupiła i która czyni z nas wszystkich jedno. Z tym charyzmatem adoratorki znalazły się po wojnie w Bolesławcu. Myślę, że nie bez powodu. To łaska Boża sprawiła, że uczyły chrześcijańskiej kultury i zwykłych, dobrosąsiedzkich zwyczajów właśnie w miejscu, gdzie znalazło się przecięcie prądów kulturowych Kresowian i niedawnych mieszkańców Bałkanów. Bez krzewienia tego charyzmatu, mogło dojść do niejednej społecznie wybuchowej mieszanki.

    Z doświadczenia jednak wiemy, że dużo trudniej jest utrzymać poziom wysokiej kultury chrześcijańskiej, niż ją budować. Rola duszpasterzy w Bolesławcu, zwłaszcza po nadaniu tutejszej świątyni tytułu bazyliki, jest bardzo odpowiedzialna. Jakie działania należy podjąć?

    – Przede wszystkim bazylika musi być miejscem o szerokim oddziaływaniu. Krzeszów, Jelenia Góra, Strzegom – wszystkie te bazyliki mają bogaty program działań kulturalno-religijnych, które promieniują, i to nie tylko na wspólnotę parafialną, ale także na całe środowisko. I to jest obecnie nasze zadanie. Dlatego cieszę się, że wespół z Gminą Miejską Bolesławiec o wiele wcześniej zaczęliśmy takie inicjatywy, jak np. Bolesławieckie Dni Kultury Chrześcijańskiej – w sposób nieprzerwany ta inicjatywa funkcjonuje od 16 lat! To są wykłady, koncerty, warsztaty i konkursy dla dzieci i młodzieży. To jest bogactwo inicjatyw, które moglibyśmy określić mianem kultury chrześcijańskiej. Ale – i tym miejscu ma pan rację – za tym stoją kolejne wyzwania. Ciągle marzę o tym, żeby przy bazylice zorganizować przedsięwzięcie, które pomogłoby nam krzewić kulturę muzyczną. Już udało nam się, w związku z przygotowaniami do ogłoszenia tytułu bazyliki, zamówić oratorium poświęcone Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Ale tak na dobrą sprawę to był tylko pierwszy, ważny krok. Marzy mi się coś cyklicznego, coś podobnego do Dni Kultury Chrześcijańskiej. Coś, co powtarzałoby się każdego roku, co pomagałoby nam krzewić kulturę chrześcijańską i promieniować nią na całe środowisko.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół