• facebook
  • rss
  • Ważniejsze od karczmy piwnej

    Roman Tomczak

    |

    Gość Legnicki 47/2012

    dodane 22.11.2012 00:00

    Z tą akcją jest  jeden problem: jak górnicy jadą przekazywać paczki ubogim, to później nie chcą już tam wracać. Silne chłopy nie mogą znieść widoku tak wielkiej biedy – opowiada szef górniczej „Solidarności”.

    Nie patrzymy na to, z jakiego kto jest związku zawodowego. Każdy gest dobrej woli się liczy. Choć na pewno najwięcej przynoszących bony to członkowie „Solidarności” – uważa Józef Czyczerski, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Zakładach Górniczych „Rudna”.

    Od kilku tygodni do biura związku, ulokowanego przy szybie kopalni Rudna Główna w Polkowicach, górnicy przynoszą bony żywnościowe, które należą im się za pracę w ekstremalnych warunkach. Sery, masło i wędliny zawiozą później do najbiedniejszych rodzin w regionie. – Docieramy niemal wszędzie tam, skąd pochodzą pracujący u nas górnicy – do Głogowa, Złotoryi, Bolesławca.

    Oczywiście potrzeby są z roku na rok coraz większe. Na szczęście liczba oddanych bonów także – zapewnia Józef Czyczerski. Przed kilku laty jeden ze związkowców przyszedł do biura „Solidarności” z pomysłem, żeby w okresie między Barbórką i świętami Bożego Narodzenia zrobić coś więcej niż tylko karczmę piwną. Zarząd zapytał związkowców, czy zrobiliby coś dla innych.

    – Pytanie było do osób, które mają pracę, w dodatku przyzwoicie wynagradzaną. A przecież wokół nas żyją ludzie, całe rodziny, które borykają się z najróżniejszymi kłopotami, głównie materialnymi. Oczywiście, jednych spotkało to z własnej winy, innych bez ich udziału, ale przecież pomoc należy się wszystkim – uważa przewodniczący. Najpierw górnicy przynosili to, co im zbywało z ich żywnościowego deputatu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół