• facebook
  • rss
  • Złudna pewność rolników

    Jędrzej Rams

    |

    Gość Legnicki 36/2012

    dodane 06.09.2012 00:00

    Gdzie lepiej dziękować i prosić Boga o dar dobrych plonów, 
jeśli nie u Matki Bożej Łaskawej?


    Tegoroczne tradycyjne dziękczynienie za plony zwane dożynkami odbyło się w krzeszowskim sanktuarium cudownej ikony Matki Bożej Łaskawej. Eucharystię w tej dziękczynnej intencji odprawił bp Stefan Cichy, ordynariusz diecezji legnickiej. 
– Spotykamy się na kolejnej Mszy świętej dożynkowej. Wraz z rolnikami chcemy dziękować za plony. Możemy ulec takiemu mniemaniu, że postęp techniczny uzależnia plon oraz zdrowie zwierząt tylko od wysiłku ludzkiego. Sami rolnicy wiedzą jednak, że nie jest to czynnik decydujący o ich sukcesie i o obfitości plonów. Dlatego przyjeżdżamy tutaj, aby podziękować za plony. Również każdy z nas powinien złożyć Bogu podziękowanie za dar jedzenia – mówił ks. Piotr Moroz, diecezjalny duszpasterz rolników. 


    Tegoroczne zbiory zdaniem wszystkich zebranych rolników i producentów żywności były słabsze niż zazwyczaj. – Nie jestem wielkim obszarnikiem. Mam zaledwie 30 ha. Mieszkamy w Starej Białce i jesteśmy nastawieni na bydło mleczne, bo nasze gleby są słabej jakości. To, co uprawiam, nadaje się na paszę dla własnego bydła. Zbiory były niższe niż zazwyczaj o około 20 proc. My mieliśmy szczęście, ale rolnicy z sąsiednich wsi już nie. Jednemu grad zniszczył zbiory, drugiemu – dach na budynkach. A to są naprawdę spore koszty. Nas na szczęście ominęły klęski, więc dziękujemy Bogu – przyznał Wiesław Kociołek. 
Jak przystało na prawdziwe dożynki, rolnicy pojawili się z wieńcami dożynkowymi. Reprezentowali różne regiony naszej diecezji m.in. Przedwojów, Rokitki koło Polkowic i Starą Białkę. Z tej ostatniej pochodzi Lucyna Kociołek. – Nasz wieniec powstał z tego, co urodziła ziemia. Mamy paprykę, ziarna dyni i słonecznika, orzechy, dziką różę, no i oczywiście kłosy zbóż. Nie odbiegaliśmy też od tradycyjnej formy korony. W centralnej Polsce robi się tylko takie wieńce. Praca przy nim trwała około dwóch tygodni. Wcześniej trzeba było chodzić po polu i zbierać co ładniejsze kłosy – mówi Lucyna Kociołek. Wśród diecezjalnych wieńców były też takie w kształcie kościołów i dzbanów. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół