• facebook
  • rss
  • Pamięci oblężonego miasta

    Roman Tomczak / Gość Niedzielny

    dodane 22.08.2012 22:17

    – To próba nauczenia młodych, którzy nie pamiętają czasów stanu wojennego, czym był on w swojej istocie - mówi dr Marek Zawadka, dyrektor Ośrodka Kultury „Wzgórze Zamkowe”.

    Trzydzieści lat po Zbrodni Lubińskiej, w miejscu, gdzie doszło do tych tragicznych wydarzeń, znowu mają pojawić się milicyjne nyski, a plutony rozwydrzonych zomowców będą ścigać manifestantów, układających na trawie krzyże ze zniczy i kwiatów. Pomysł na inscenizację przypominającą tamte wydarzenia, zrealizuje Ośrodek Kultury „Wzgórze Zamkowe”, którego siedziba znajduje się o kilkadziesiąt kroków od pomnika zamordowanych w 1982 r. Ale pomysł na tę lekcję historii nie jest wyłącznie autorski. – Takiego uczczenia 30. rocznicy domagały się m.in. środowiska kombatanckie, militaryści oraz Zagłębie Fanatyków, kibice Zagłębia Lubin – wyjaśnia dr Marek Zawadka. – Osobiście uważałem, że jest za wcześnie na takie działania – podkreśla. Napisanie i wykonanie scenariusza zaproponowano grupie rekonstrukcyjnej z Warszawy. Wybrano taką, która doskonale zna realia tamtych lat i ma dostateczną ilość sprzętu oraz mundurów z lat 80. Mimo to głosów, że jest za wcześnie na inscenizację, nie brakło.

    Dyr. Zawadka za każdym razem podkreśla, że ma mieszane uczucia. – Żeby osiągnąć cel, jakim jest pokazanie, czym była Zbrodnia Lubińska i nie wzbudzać złych emocji, potrzeba jeszcze czasu – uważa. – Z drugiej jednak strony, kiedy ją przeprowadzić, jeśli nie w 30. rocznicę? W pięćdziesiątą?

    31 sierpnia 1982 r. kilka tysięcy mieszkańców Lubina zebrało się w pokojowej manifestacji, zorganizowanej w drugą rocznicę podpisania tzw. Porozumień Sierpniowych. Do Lubina ściągnięto dodatkowe siły milicji i Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej (ZOMO) oraz kilka wozów opancerzonych z działkami wodnymi. Miasto odcięto od świata. Funkcjonariuszy wyposażono w ostrą amunicję. Od milicyjnych strzałów zginęło trzech mężczyzn: Andrzej Trajkowski, Mieczysław Poźniak i Michał Adamowicz. Do dziś nie udało się ustalić, kto strzelał. Kilkadziesiąt lat po zbrodni, prawomocnymi wyrokami skazano trzech oficerów milicji dowodzących akcją.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół