• facebook
  • rss
  • Mecenas, nie pozer

    Andrzej Felak

    |

    GOŚĆ LEGNICKI 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:00

    Po raz pierwszy ktoś prywatnie zajął się zbieraniem i udostępnianiem pamiątek po przesiedleńcach. Zyskał tylu gorących zwolenników, co zgorzkniałych malkontentów.

    Przed miesiącem w niewielkiej Pławnej otwarto Muzeum Przesiedleńców. W jego zbiorach można znaleźć m.in. narzędzia rolnicze, powojenny sprzęt domowy, broń i ubrania z epoki. Właściciel muzeum, znany w regionie artysta plastyk Dariusz Miliński, eksponaty zbierał od dziesięcioleci. Ze znalezisk stworzył prywatne muzeum, jakiego chyba brakowało na naszym terenie. Szybko zyskał wdzięczność miejscowej ludności oraz nauczycieli. Obok zachwytów pojawiły się także zarzuty o pozerstwo i efekciarstwo.

    „Ani tu wartościowych rzeczy, ani informacji popartych wiedzą czy badaniami. Taki miszmasz bez ładu i składu” – napisał jeden z internautów. „Groch z kapustą! Miliński nie dorósł do tego tematu. Lepiej pojechać do prawdziwego muzeum w Lubaniu” – radzi forumowicz „wewnm”. Dariusz Miliński jest zaskoczony takimi reakcjami, ale mówi, że zna ich przyczynę. – Razi tych ludzi, że na tym zarabiam! – mówi. – Ale ja nie będę czekał, aż sprzedam jakiś obraz. Mam na utrzymaniu rodzinę. Poza tym uważam, że muzea prywatne są najlepiej zarządzane. Moje zaplanowałem po wizytach w najnowocześniejszych muzeach w kraju, w tym w Muzeum Powstania Warszawskiego – dodaje. Swoją ekspozycję Miliński urządził w zabytkowym, XVIII- -wiecznym domu szewca. Na wystawę składają się m.in. izby tematyczne. W ich wnętrzach zaaranżowano sceny z powojennego życia mieszkańców tej okolicy. Artysta wzbogacił kolekcję archiwaliów o swoje aranżacje, dodając np. postaci tzw. ludolalek. – Wszystko odkopałem i znalazłem sam – mówi. – Za większość rzeczy zapłaciłem. Uważam, że to muzeum ma sens. Gdybym przejmował się tym, co o mnie piszą, to bym w życiu nic nie zrobił – mówi Miliński. Remont zabytkowego domu szewca zajął gospodarzom prawie rok. Do efektów tych prac bardzo pozytywnie odniosła się Danuta Ejsmont, której rodzina mieszkała w tym domu po wojnie. – Jestem zachwycona tym, co zostało tutaj zrobione i szczęśliwa, że nasz dom dzięki temu ocalał – powiedziała podczas otwarcia muzeum w Pławnej. Także mieszkańcy wioski na ogół cieszą się z działań artysty, bo widzą w nich szansę na turystyczne rozkręcenie regionu. Miliński jest także właścicielem i autorem „Zamku Legend Śląskich”, najbardziej charakterystycznej budowli na trasie Lwówek–Jelenia Góra. Muzeum Przesiedleńców jest częścią projektu pt. „Pławna – miejsce magiczne”, które Miliński realizuje z własnych funduszy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół